Aktualności » Jubileuszowy mecz Wisły już w sobotę
19-04-2017r.

Ranga najbliższego spotkania jest ogromna. Zwycięstwo da Wiśle utrzymanie w elicie już po zasadniczej części sezonu. Przy korzystnych rezultatach innych meczów możemy dostać się do grupy mistrzowskiej nawet po remisie z Arką.

 

 

O możliwych wariantach szerzej pisaliśmy tutaj. Dzisiaj koncentrujemy się na jubileuszu. Trzysta gier w najwyższej klasie to wynik okazały. W przypadku polskiej ekstraklasy, zaszczytu rozegrania takiej lub większej liczby spotkań dostąpiło zaledwie 31 klubów, z czego kilka już nie istnieje, a spora grupa o grze w gronie najlepszych dzisiaj może jedynie pomarzyć.

 


Nasza Wisła nigdy do ligowych potentatów się nie zaliczała. Ogólny bilans dotychczasowych 299 meczów mamy niekorzystny. Zwyciężyliśmy 92 razy, 131 razy zostaliśmy pokonani. Bilans bramkowy 331:443. Dla poprawienia humoru możemy pochwalić się statystyką spotkań przed własną publicznością. Ze 150 rozegranych w Płocku meczów ekstraklasy wygraliśmy 70, a przegraliśmy 40, bramki 205:163. I tą pozytywną informacją kończymy zestawienia statystyczne, wierząc, że po sobocie nasz ogólny bilans będzie o jedno zwycięstwo lepszy.

 


Godne szerszego przypomnienia są dwa wcześniejsze jubileusze. Wprawdzie ani w meczu nr 100, ani 200, nie odnieśliśmy zwycięstwa, ale obydwa były naprawdę wyjątkowe.

 

Marek Saganowski - fot. W. Sierakowski


Po raz setny na boiska ekstraklasy Nafciarze wybiegli 29 lipca 2000 roku. Rywalem w wyjazdowym spotkaniu był legendarny Widzew Łódź. Spotkanie miało niesamowity przebieg. Pierwsza połowa nie przyniosła wielkich emocji i kibice nie widzieli żadnej bramki. Ale, jak się okazało, było to tylko średniej jakości preludium do niesamowitych emocji z drugiej części. Od pierwszego gwizdka sędziego Krzysztofa Słupika w Łodzi padało. W przerwie ulewa wzmogła się, a w drugiej części byliśmy świadkami autentycznego oberwania chmury. Lepiej w anormalnych warunkach radzili sobie łodzianie, którzy po dwóch golach Robertasa Pośkusa i jednym Rafała Pawlaka prowadzili 3:0 i mecz wydawał się rozstrzygnięty. A jednak!

 

Rafał Kaczmarczyk i Dariusz Romuzga - fot. W. Sierakowski

Nieliczni świadkowie pojedynku po raz kolejny przekonali się, że w piłce niczego przesądzać nie można. Mecz z powodu ekstremalnych opadów był kilka razy przerywany, a po jednej z takich przerw na plac wybiegła odmieniona Wisła. I w dwie minuty, dzięki Markowi Saganowskiemu i Mariuszowi Nosalowi zniwelowała różnicę do jednego gola. Zdeterminowani płocczanie do końca próbowali atakować, chociaż warunki uniemożliwiały jakąkolwiek kombinacyjną grę. Po jednej z akcji Sagan nawet strzelił do pustej już bramki Widzewa, ale piłka stanęła na linii bramkowej w ogromnej kałuży i nie chciała wtoczyć się do siatki. Ostatecznie przegraliśmy, ale po niesamowitej walce, nie tylko z przeciwnikiem, ale przede wszystkim warunkami atmosferycznymi.

 

fot. W. Sierakowski

Mecz skończył się nietypową kontuzją Jacka Dąbrowskiego. Gospodarze niewidoczne linie boiska wysypali, dla poprawienia widoczności, wapnem. Jeden ze wślizgów naszego skrzydłowego był wyjątkowo nieszczęśliwy. Na skutek kontaktu z wapnem poparzył sobie … okolice pod spodenkami i przez kilka tygodni był niezdolny do gry. Niefrasobliwość organizatorów karygodna.

 


Na kolejne jubileuszowe starcie czekaliśmy do 9 kwietnia 2005 roku. Dwusetny mecz Nafciarzy w gronie najlepszych uczciła wizyta przy Łukasiewicza imienniczki z Krakowa. Obydwie drużyny w legendarnych składach. Z jednej strony Wierzchowski, Rachwał, Gęsior, Gevorgyan, Mierzejewski i Jeleń, ograniczając się tylko do reprezentantów. Z drugiej … sami reprezentanci kilku krajów. Zgodnie z przewidywaniami mecz lepiej rozpoczęła Biała Gwiazda i to ona w pierwszej połowie dzięki Maciejowi Żurawskiemu objęła prowadzenie. Ale w ostatniej akcji przed przerwą straciła Arka Głowackiego po drugiej żółtej kartce. Przewaga liczebna uskrzydliła płocczan, którzy śmielej zaatakowali po przerwie. Konsekwencją był wyrównujący gol Irka Jelenia i sprawiedliwy podział punktów.

 

Maciej Stolarczyk i Ireneusz Jeleń - fot. W. Sierakowski

Sezon był bardzo udany dla obydwu Wisełek. Krakowska sięgnęła po mistrzostwo Polski, płocka zakończyła rozgrywki na czwartej, najwyższej w historii, pozycji w ekstraklasie. Mecz był wyjątkowy także dla kibiców. Fani naszej i krakowskiej Wisły oglądali spotkanie wspólnie, bez podziału na sektory i bez powszechnie używanych zaczepek słownych. Ta rzadka solidarność była hołdem dla zmarłego kilka dni wcześniej Jana Pawła II również wielkiego kibica futbolu. Atmosfera przy Łukasiewicza była rzeczywiście wyjątkowa. Jeszcze przed rozpoczęciem gry szefowie Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock uczcili jubileusz wręczając prezesowi Krzysztofowi Dmoszyńskiemu okolicznościowy szalik.

 


Nie udało się odnieść zwycięstwa w ekstraklasowym meczu nr 100. Sztuka nie udała się również w spotkaniu nr 200. Ale, notujemy progres. Z Widzewem Łódź przegraliśmy, Wisłą Kraków zremisowaliśmy, więc z Arką w meczu nr 300 musimy…