Aktualności » Czas na decydujący mecz z Arką!
21-04-2017r.

 

W najbliższą sobotę Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe z Arką Gdynia. Pojedynek ten będzie okazją na zapewnienie sobie miejsca w gronie ośmiu najlepszych klubów piłkarskich w Polsce. Obecność w górnej połowie tabeli gwarantuje także pewne utrzymanie w lidze już pod koniec kwietnia. Do uzyskania wymarzonej lokaty wystarczy nam zwycięstwo w Gdyni. Wówczas nie będziemy już musieli się oglądać na wyniki innych drużyn walczących o ten sam cel.


 

W przypadku podziału punktów Nafciarze wciąż nie stracą szans na grupę mistrzowską. Zagłębie Lubin remisuje lub przegrywa ze Śląskiem Wrocław, Bruk-Bet Termalica przegrywa z Koroną Kielce oraz Pogoń Szczecin przegrywa z Lechią Gdańsk. Jeśli z tych trzech rezultatów dwa faktycznie padną, to miejsce w ósemce Nafciarzom  da nawet remis.

 

 

Po jesiennej serii niekorzystnych rezultatów, mecz z Arką był kolejnym, w którym Nafciarze nie potrafili przekłuć przewagi na zdobycz punktową. Choć mecz lepiej rozpoczeli gdynianie, z czasem ich gra zaczęła się opierać jedynie na próbach przeszkadzania płocczanom w rozgrywaniu piłki. Świetną okazję pod koniec pierwszej połowy miał Piotr Wlazło, który po wrzutce Dominika Furmana strzelił jednak prosto w Konrada Jałochę. W drugiej połowie Arkowcy już praktycznie nie istnieli i gra toczyła się wyłącznie pod dyktando Wisły. Stuprocentową okazję miał Arkadiusz Reca, ale w decydującym momencie nie trafił w piłkę. Później po świetnym podaniu Giorgiego Merebashviliego pustą bramkę miał przed sobą Sergei Krivets, lecz z linii bramkowej piłkę wybił Krzysztof Sobieraj. Swoje szanse mieli jeszcze Kamil Sylwestrzak oraz ponownie Wlazło, który tym razem trafił w poprzeczkę. 

 

 

 

Nie wiadomo, czy w Gdyni wystąpi dwóch istotnych piłkarzy Arki. Na ostatni mecz z Lechią Gdańsk z powodu kontuzji nie został bowiem powołany wicekapitan drużyny - Marcus da Silva. Z Derbów Pomorza wykluczył go uraz z pucharowego meczu przeciwko Wigrom Suwałki. Chodzi o naderwany mięsień uda. Ostatni ligowy mecz opuścił także Przemysław Trytko. Napatnik wciąż narzekał na skutki kontuzji, jakiej nabawił się jeszcze w meczu z Pogonią Szczecin. W ostatnim czasie razem z nim indywidualnie trenował Paweł Abbott. Do kadry wróci za to prawdopodobnie Mateusz Szwoch, który pauzował ostatnio za nadmiar żółtych kartek. Tym razem nikt z Arkowców nie jest już zmuszony pauzować.

 

 

Co prawda nasz najbliższy przeciwnik nie dysponuje szczegolnie mocną siłą ognia, ale mimo to warto zwrócić uwagę na kilku ofensywnych piłkarzy. Z pewnością wszystkim przychodzi na myśl dwójka zawodników - akurat nieobecnych w derbach z Lechią. Mowa tu przede wszystkim o da Silvie, który jest liderem klasyfikacji kanadyjskiej klubu z Gdyni i brał bezpośredni udział w dokładnie 25% wszystkich goli drużyny. Na swoim koncie ma siedem bramek oraz dwie asysty. Po piętach depcze mu z kolei Mateusz Szwoch. Rozgrywający trafiał w tym sezonie dwukrotnie, a pięć razy popisał się dokładnym ostatnim podaniem. Będący trzecim z muszkieterów Rafał Siemaszko, podobnie jak Brazylijczyk, umieszczał piłkę w siatce rywali siedmiokrotnie. Po dwie bramki i asysty mają jeszcze Miroslav Bozok oraz Dominik Hofbauer.

 

 

Nafciarze na pewno pojadą nad Morze w celu zdobycia trzech punktów, bowiem właśnie taki rezultat z miejsca zapewni im obecność w górnej ósemce. Nie będzie jednak łatwo, bo Arka co prawda przegrała derby z Lechią 1:2, ale jej gra wcale nie wyglądała źle - być może nawet napawała optymizmem. Szczególnie, że grała bez kluczowych zawodników w postaci da Silvy i Szwocha. Pozornie może się wydawać że podpieczni Leszka Ojrzyńskiego o nic już nie grają i piłkarze z Płocka powinni do Gdyni pojechać jak po swoje. Może być to jednak zgubne myślenie, bowiem na dole tabeli panuje równie duży ścisk co w jej środku. Naszym rywalom na pewno będzie zależeć na punktach - tym bardziej, że po ich podziale różnice jeszcze bardziej się zniwelują. 

 

Przypominamy, że ten mały finał Wisła Płock rozegra w sobotę 22 kwietnia. Początek meczu o 18:00. Transmisję z tego spotkania przeprowadzi telewizja Canal+ Sport. Trzymajcie kciuki!