Aktualności » Varela w doborowym towarzystwie
12-11-2017r.

Za nami półmetek zasadniczej części rozgrywek LOTTO Ekstraklasy. Kiedyś sprawa była prosta stwierdzilibyśmy, że zakończyła się runda jesienna i czekamy do marca na rewanże. Dzisiaj dłuższa przerwa w grze nastąpi dopiero po letnio-jesienno-zimowej fazie sezonu, wygodniej więc zrezygnować z tradycyjnego podziału na piłkarską jesień i wiosnę na rzecz pierwszej i drugiej części zasadniczej fazy sezonu. Pierwszą zakończyłospotkanie z Jagiellonią Białystok, po którym Nafciarze zajmują bardzo dobre ósme miejsce w ligowej tabeli. Najlepszym strzelcem naszej ekipy, z czterema golami na koncie, okazał się Urugwajczyk Nico Varela. Dzisiaj przypominamy jego starszych kolegów, którzy również byli najbardziej skuteczni w inauguracyjnej części rozgrywek, ograniczając informację do naszych bojów w ekstraklasie.

 

Po historycznym awansie do elity w 1994 roku ówczesną Petrochemię zasiliło kilku nowych graczy. Wzmocnienia, jak pokazała przyszłość, okazały się niewystarczające, ale transfer do Płocka Rafała Siadaczki był strzałem w dziesiątkę. Z miejsca stał się naszym najlepszym napastnikiem i w dużym stopniu od niego zależała nasza skuteczność w ofensywie. Jesienią sezonu 1994/1995 miał w zespole godnego rywala, wychowanka grającego w środku pomocy Adama Majewskiego. Obydwaj zdobyli po cztery bramki, czyli tyle co obecnie Nico, chociaż w tamtym sezonie jesienią rozgrywało się 17, a nie jak 15 meczów. Łącznie w tamtej rundzie strzeliliśmy zaledwie 16 goli.

 

Ponownie na najwyższym szczeblu pojawiliśmy się w kampanii 1997/1998. W ataku trenera Bogusław Kaczmarek sprawdzał kilku graczy – Wojtka Małochę, Pawła Sobczaka, Arka Gosika, ale i tak listę snajperów otwierał rozgrywający Paweł Miąszkiewicz. Siedem trafień w 17 meczach to dorobek znakomity i nieważne, że Miąszkiewicz zdobywał gole przede wszystkim ze stałych fragmentów gry. Trzy z tych siedmiu goli były wyjątkowej urody, wszystkie z rzutów wolnych. Dający wygraną 1:0 z  Pogonią Szczecin, niemal z połowy boiska oraz dwa przeciwko Lechowi oznaczające podział punktów przy Bułgarskiej. Nie ma co się oszukiwać, dzisiaj takich fachowców od rzutów wolnych w całej lidze nie znajdziemy. Suma bramek Petrochemii w omawianej rundzie to 17.

 

O jednego gola więcej zdobyliśmy jesienią 1999 roku i to w 15 meczach. Najczęściej, pięciokrotnie do siatki rywali trafiał Mariusz Nosal. O jedną bramkę mniej zanotował Waldemar Adamaczyk, a o jeszcze jedno oczko mniej Miąszkiewicz i Mieczysław AgafonNosal w klubowej klasyfikacji jesiennych łowców bramek zwyciężył także w kolejnych rozgrywkach. Tym razem jednak jego cztery bramki oznaczały, że pierwszą lokatę dzielił z Markiem Saganowskim. Jednak cała runda jesienna sezonu 2000/2001 oraz łączna liczba goli – 16, były bardzo rozczarowujące i, mimo niezłej wiosny, pożegnaliśmy się z ekstraklasą.

 

Fot. W. Sierakowski

 

Do czołówki wróciliśmy po rocznej nieobecności i przed pierwszą rundą sezonu 2002/2003 władze klubu, pomimo złych doświadczeń, postanowiły solidnie wzmocnić drużynę. Oprócz kilku piłkarzy o znanych nazwiskach do zespołu dołączył nikomu nieznany Irek Jeleń. Dzisiaj ciężko byłoby znaleźć płocczanina, który tego nazwiska nie rozpoznaje nawet jeśli piłką nie interesuje się na co dzień. Niezwykle szybki, odważny i z każdym meczem coraz lepszy piłkarsko Irek przez cztery kolejne lata wygrywał naszą klasyfikację i nic w tym dziwnego, skoro powszechnie jest uważany za najlepszego piłkarza, jaki kiedykolwiek przywdziewał barwy Wisły. W jesiennej części rozgrywek 2002/2003 zdobył 5 goli, rok później 7, po dwóch latach ponownie 5 i wreszcie w sezonie 2005/2006 zaliczył 4 trafienia. Tylko w ostatnim sezonie musiał podzielić się pierwszą lokatą z Seadem Ziliciem. Cały nasz zespół w wymienionych latach zdobył odpowiednio: 17, 21, 17 i 16 goli. Zestawienie liczb jasno mówi jak cennym dla Nafciarzy graczem był Jeleń. Swoje walory potwierdził grając dla francuskiego Auxerre, z którym znalazł się nawet w Lidze Mistrzów. By nie czuć się gorsi od Francuzów dodajmy, że z Jeleniem w składzie nasza Wisła również grała w europejskich pucharach. 

 

Po odejściu Irka zanotowaliśmy najgorszą w historii rundę rozgrywek ekstraklasy. Jesienią 2006 roku zdobyliśmy zaledwie 9 punktów i 11 bramek, co oznaczało ostatnie miejsce w tabeli. Najskuteczniejszym strzelcem był wtedy... środkowy obrońca Paweł Magdoń z trzema trafieniami. Wiosna była niewiele lepsza i w czerwcu 2007 roku opuściliśmy najwyższą klasę rozgrywkową na prawie dekadę. 

 

Przed rokiem nasze jesienne dokonania były przeciętne. 16 punktów i 16 goli, to, można powiedzieć tradycyjna zdobycz Nafciarzy po pierwszej części rozgrywek. Jedna czwarta goli Wiślaków była autorstwa Hiszpana José Kanté, który nasze barwy reprezentuje również obecnie, ale w trwającym sezonie tylko raz wpisał się na listę strzelców.

 

W piętnastu spotkaniach, które już za nami płocczanie do bramki przeciwnika trafili osiemnastokrotnie. Tylko raz, w sezonie 2003/2004 goli było więcej. Indywidualny wynik Vareli – cztery bramki – dałby mu pozycję współlidera klasyfikacji jesiennych strzelców również w kilku poprzednich sezonach, co uwzględniając, że Nico jest pomocnikiem, należy ocenić bardzo wysoko. Z zaznaczeniem jednak, że czekamy na więcej!

Fot. W.Sierakowski